Tematem pierwszego raportu, jaki opracowaliśmy w ramach projektu Counterhate, były nienawistne narracje związane z kryzysem na granicy polsko-białoruskiej oraz z migracją wojenną z Ukrainy. W centrum obydwu tych tematów i prowokowanych przez nie dyskusji znajdują się osoby przekraczające granice – nieraz więcej niż tylko jedną – w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca i szansy na życie wolne od dotychczasowych zagrożeń. Ci, którzy wyruszając w drogę stają się „uchodźcami” i „uchodźczyniami”, albo jak powiedzielibyśmy chcąc zdjąć z nich nieco tożsamościowego odium „osoby z doświadczeniem uchodźczym”. Do zrozumienia badanego przez nas materiału konieczne było wykonanie kroku wstecz – przyjrzenie się dyskursom i dyskusjom sprzed kilku lat. Mowa nienawiści nie pojawia się bowiem jako zupełnie spontaniczny wykwit zdecydowanie nieczułych narratorów, będąc silnie zakorzenioną w kontekście społecznym, tak aktualnym jak i historycznym. 

Nie inaczej jest z tak zwaną „anty-uchodźczą” mową nienawiści, której historię najnowszą w tym tekście naszkicujemy. „Najnowszą”, ponieważ nie będziemy cofać się do czasów sprzed 2015 roku, choć i to byłoby ciekawe, gdyby chcieć prześledzić wątki rasistowskie czy islamofobiczne. Zaczniemy od roku 2015. 

2015: o kilku takich, co sprowokowali panikę moralną 

Jest przełom lata i jesieni 2015 roku, a rumieńców nabiera kampania wyborcza. Rządząca Platforma Obywatelska ma się czego obawiać po niedawnej aferze związanej z Otwartym Funduszem Emerytalnym oraz porażce Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich – zaś opozycyjne Prawo i Sprawiedliwość buduje swoją wizję „Budapesztu w Warszawie”, państwa opartego na wartościach konserwatywnych, oraz przyciąga obietnicami wsparcia socjalnego dla polskich rodzin. Myślę, że wielu spośród czytelników i czytelniczek doskonale to pamięta – że w całym tym napięciu każdy działający na emocje opinii publicznej temat może być kartą przetargową do wygranej. 

W takich okolicznościach pojawia się nowe, gorące pytanie: Czy Polska powinna dołączyć do unijnego planu relokacji i przyjąć niektóre osoby poszukujące azylu, które przybywają do Unii Europejskiej południowym szlakiem przez Morze Śródziemne i Bałkany? Innymi słowy, czy Polska powinna przyjąć uchodźców? Polska nie była jednym z pierwszych państw, w którym to pytanie natury społeczno-etycznej zostało przejęte przez konserwatywne elity dyskursu – polityków oraz opiniotwórcze media – do kreowania paniki moralnej i budowania własnego poparcia. W 2015 roku dołącza do krajów takich jak Włochy, Węgry czy Hiszpania, a nastroje społeczne zmieniają się diametralnie w ciągu zaledwie kilku miesięcy. 

Choć rządząca partia, reprezentowana wówczas w dużym stopniu przez kobiety – premier Ewę Kopacz i marszałek Sejmu Małgorzatę Kidawę-Błońską, stara się argumentować, że tak, przyjęcie przez Polskę uchodźców jest możliwe, obniżając jednak systematycznie liczbę możliwych do przyjęcia osób, w tej dyskusji jest skazana na porażkę. Także dlatego, że nie próbuje nawet sięgnąć do stanowisk radykalnych – w gotowości do pomagania i otwartości na przyjmowanie osób. Innymi słowy, nie dochodzi do próby mocnego przejęcia dyskursu. Liberalne media czy politycy powtarzają natomiast klisze językowe, charakteryzujące się raczej technicznością (jak samo zagadnienie „relokacji”) czy utrwalaniem panik moralnych związanych z rzekomym umasowieniem zjawiska migracji do Unii Europejskiej („fala uchodźców zalewa Europę”). 

Od radykalizmu nie stronią natomiast konserwatywni politycy i dziennikarze. Ich sytuacja jest o tyle prosta, że mogą garściami czerpać z dyskursów swoich odpowiedników z państw takich jak Węgry czy Włochy, a także odwoływać do istniejących w Polsce klisz rasistowskich czy islamofobicznych. Rodzime media, w tym te społecznościowe, zaczynają zalewać wypowiedzi mające na celu wywołanie paniki moralnej przed „uchodźcami z Bliskiego Wschodu”, którym przypisuje się inklinacje terrorystyczne, chęć wprowadzania szariatu, rozbuchaną agresję (także seksualną wobec polskich kobiet), czy niechęć do pracy oraz intencję „żerowania na socjalu”. Osoby obserwujące te narracje na pewno pamiętają także opinię wygłoszoną przez prezesa PIS Jarosława Kaczyńskiego sugerującą, że uchodźcy mogą przywieźć choroby zakaźne i epidemie. Równolegle do wypowiedzi polityków i innych opiniotwórczych person w mediach pojawiają się materiały zagraniczne mające rzekomo ilustrować stawiane hipotezy, a internetowi komentatorzy dywagują o tym, czy państwa takie jak Francja i Szwecja jeszcze istnieją, czy też zostały już całkowicie opanowane przez „szariat” czy „islamolewicę”, jak ma to miejsce w przetłumaczonej na polski w tym samym czasie powieści „Uległość” Michela Houellebecqua. 

Jak wskazuje Joanna Bielecka-Prus, socjolożka zajmująca się między innymi kwestiami migra- cji, przekazy medialne w 2015 roku, bardziej niż na racjonalną debatę, nastawione są na „schizofreniczny dialog wewnętrzny” napędzany bardzo silnym ładunkiem emocjonalnym – przede wszystkim o negatywnym wydźwięku. Efekty tej kampanii nienawiści są błyskawiczne. Jak pokazują dane zgromadzone przez CBOS, w ciągu kilku miesięcy 2015 roku poparcie dla „przyjmowania uchodźców” spada z 70% do 30%, zaś większość treści publikowanych wówczas w mediach społecznościowych ma wydźwięk „antyuchodźczy” i antyislamski. Co znamienne – na marginesie zainteresowania pozostają realia funkcjonowania osób z doświadczeniem uchodźczym w Polsce, a „uchodźca” funkcjonuje niemal wyłącznie jako figura retoryczna. 

Do poczytania: 

  1. http://uchodzcy.info.  
  1. J. Bielecka-Prus, Retoryka lęku przed obcym w polskim dyskursie prasowym: https://cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.desklight-6a81df4f-be7b-4195-a1bb-5ab8b7915960/c/J._Bielecka-Prus.pdf
  1. P. Cywiński, F. Katner, J. Ziółkowski, Zarządzanie strachem. Jak prawica wygrywa debatę publiczną w Polsce: https://www.batory.org.pl/upload/files/Programy%20operacyjne/Forum%20Idei/Zarzadzanie%20strachem.pdf
  1. P. Jakubowski, Brzydkie słowo na „U”: https://czaskultury.pl/wp-content/uploads/woocommerce_uploads/2021/03/118-125_PJakubowski_BrzydkieSlowoNaLitereU_CzasKultury_3_2018-69javj.pdf
  1. J. Karpiński, Mieliśmy już antysemityzm bez Żydów, teraz mamy szowinizm bez uchodźców: https://www.nigdywiecej.org//docstation/com_docstation/63/j._karpinski_mielismy_juz_antysemityzm_bez_zydow._natemat_17.06.2017..pdf

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.