Dzisiejszy wpis nie zajmuje się klasyczną dezinformacją, tym razem chcemy rozprawić się z popularnym mitem i przyglądamy się podkastowi Forum IBRIS – opublikowanym 30 maja 2022 roku.

W odcinku poświęconym młodemu pokoleniu – Nikola Bochyńska, prowadząca podkast, rozmawia z Anną Sydorczak, przedstawicielką stowarzyszenia Demagog.pl. W trakcie rozmowy pojawia się krótki wątek, dotyczący tego że smartfony podsłuchują nasze rozmowy i na tej podstawie dopasowują reklamy. Zostało to ujęte obrazowym przykładem – jeśli będziemy rozmawiać ze znajomymi o zakupie roweru to wkrótce wyświetli nam się adekwatna reklama.

Nie ma żadnych dowodów na to, że telefony nas podsłuchują po to by dopasowywać reklamy.

Precyzyjnie rzecz biorąc ani w Androidzie ani w telefonach i tabletach Apple, ani na Facebooku, Messengerze, WhatsAppie – nie ma modułów, które odpowiadają za podsłuchiwanie i targetowanie na tej podstawie reklam.

Mówią o tym same korporacje – ale nie trzeba wierzyć w ich zapewnienia. Badanie przeprowadzone przez Blekinge Institute of Technology w 2019 roku obejmowało produkty firmy Meta (tj. Facebook, Instagram, WhatsApp, Messenger), w czasie badania nie znaleziono dowodu na podsłuchiwanie. Dodatkowo – wykorzystując narzędzia do sniffowania sieci – można stwierdzić jak dużo danych do producenta oprogramowania i telefonu wysyłają aplikacje w naszym telefonie.

Aplikacje gromadzą wystarczająco dużo danych o naszej aktywności, żeby dobierać adekwatne reklamy. Korporacje nie muszą wykorzystywać mikrofonu by dowiedzieć się co wyszukujemy w sieci, jakie strony www odwiedzamy, jak dużo czasu spędzamy w apkach, do jakich sieci wifi się łączymy, w jakich grupach piszemy. Te dane – zwłaszcza złączone ze sobą – dają bardzo precyzyjny obraz użytkownika.

Daje to też możliwość porównywania danych ze sobą. Jeśli osoby o podobnych nawykach do naszych, podobnie korzystające z urządzeń mobilnych w podobnym wieku, o podobnym statusie społecznym – kupiły ostatnio rower – to jest duża szansa że również nam warto wyświetlić taką reklamę.

W korporacyjnym “menadżerze reklam” na Facebooku, można kilkoma kliknięciami stworzyć reklamę skierowaną do osób będących “podobnymi” do naszych klientów. Nie oznacza to, że Facebook podsłuchuje swoich użytkowników – podobny klient to np. młoda kobieta aktywna w facebookowych grupach dla rodziców, z dużego miasta, komunikująca się przez Messenger ze swoim partnerem. Po włączeniu takiego filtra reklama wyświetla się małemu promilowi użytkowników Facebooka ale jest niesamowicie celna.

Dlatego wrażenie podsłuchiwania przez telefon to zjawisko wynikające z dwóch czynników. Po pierwsze – większość użytkowników telefonów nie zdaje sobie sprawy z tego jak dużo danych jest gromadzonych na podstawie aktywności w mediach społecznościowych. Bez tej wiedzy wydaje się, że żeby stworzyć tak doskonale dopasowaną reklamę telefon musi podsłuchiwać. Po drugie – z efektu potwierdzenia – dziennie korzystając z mediów społecznościowych widzimy setki reklam. Jeśli jedna z nich będzie reklamą rowerów (a kilkanaście godzin temu rozmawialiśmy o rowerach) – to zapamiętamy ją jako doskonale dopasowaną i “podejrzaną” w kontekście naszych rozmów ze znajomymi. Nie zapamiętamy jednak setek innych reklam, które nie będą miały żadnego związku z tematami naszych konwersacji.

Ostatnim dowodem na to, że teza postawiona w podkaście nie jest prawdziwa jest efektywność. Dane dotyczące naszej aktywności są łatwe do pozyskania – Facebook może w łatwy sposób dowiedzieć się ile razy otworzyliśmy Messengera i rozmawialiśmy z konkretnym znajomym. Dużo trudniejsze jest pozyskanie danych z podsłuchiwania.

Podsłuchiwanie wymagałoby:

  • dobrej jakości mikrofonu
  • ciszy (w hałaśliwym miejscu nagranie nie będzie czytelne)
  • telefonu poza torebką/kieszenią (jw.)
  • ciągłej aktywności procesora – jeśli mowa byłaby zamieniana na tekst na urządzeniu konsumenta
  • regularnej transmisji dużej ilości danych – jeśli nagrania byłyby przesyłane na korporacyjne serwery gdzie mowa byłaby zamieniana na tekst
  • gigantycznych serwerowni analizujących rozmowy – tak by na podstawie transkrypcji odpowiednio dobierać reklamy
  • ogromnej baterii (nagrywanie, praca CPU, transfer dużej ilości danych)

Dlatego biorąc pod uwagę, że:

  • praktyki podsłuchiwania wywołałyby skandal a korporacje naraziłyby się na straty wizerunkowe oraz procesowe
  • proces pozyskiwania dokładnych danych na podstawie aktywności w aplikacjach jest łatwiejszy niż podsłuch
  • badania wskazujące na brak aktywności związanej z podsłuchiwaniem
  • brak rzetelnych dowodów na podsłuchiwanie
  • oświadczenia korporacji (min. Google, Meta, Apple)

Stwierdzenie, że telefony komórkowe nas podsłuchują w celu dobierania reklam uznajemy za fałszywe.

Źródła:

https://www.diva-portal.org/smash/get/diva2:1332194/FULLTEXT01.pdf
https://www.washingtonpost.com/news/the-intersect/wp/2016/06/06/no-facebook-doesnt-eavesdrop-on-your-phone-but-it-does-spy-on-you/
https://www.nytimes.com/2012/02/19/magazine/shopping-habits.html

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.